środa, 7 grudnia 2011

Moja lista prezentów!

Coraz bliżej święta…

Coraz bliżej święta… Sezon kupowania prezentów w pełni. Ja nie cierpię tego świątecznego szaleństwa. Najpierw się biega za prezentami, potem się biega za karpiem. Nie zakupy dla mnie są ważne w Boże Narodzenie. Ale uwielbiam dostawać prezenty.Najlepsze sąte które moge razem z Toba wypróbować! Dlatego te z pierwszej szóstki są najfajniejsze :)

Jeśli tak jak ja nie lubisz biegać po sklepach to mam dla Ciebie rozwiązanie, dosyć proste…. Poznałem pewną sekretną listę...

czwartek, 24 listopada 2011

'Normalny" facet kontra Pioruś Pan


Czym się różni Piotruś Pan od „Normalnego” faceta?


Wpadła w moje ręce, kolejna ciekawa książka.

Nie znam osobiście Tima Ferrisa , ale podejrzewam Syndrom Piotrusia Pana u tego autora „ 4-godzinnego tygodnia pracy „ który właśnie czytam.

sobota, 12 listopada 2011

piątek, 28 października 2011

Obiecuje!!!

Obiecuje ...że....

- zrobię ten fotoblog dla M..

-będę szukał pracy, wysyłał CV

-nagram tobie ten program

-oddam pożyczoną książkę

-zrobię to wszystko w tydzień

Zawszę dużo obiecuje....
Nie takie rzeczy obiecywałem.
Tych niespełnionych obietnic mam całą listę.

Największa obietnica jaką dałem i nie spełniłem?
Nie powiem :P
Możecie zgadywać wpisując to w komentarzach.
Może się uda wam zgadnąć

Obietnicę które daję są niewiele wartę. Potem zawsze się wyłgam, że zapominałem, nie miałem czasu, albo zająłem się efektem cieplarnianym i ratowałem świat i dlatego tego nie zrobiłem :)

Obietnicę które daje owszem spełniam jak mam bat nad głową, albo gdy konsekwencje będą straszliwie dotkliwe, nieprzyjemne ( o tego unikamy, ma być miło i przyjemnie).

Często też zapominam co komu obiecałem, jak sobie nie zapiszę...
Czasem odkładam na potem, zawsze jest jakieś potem :D
Potem się uzbiera i nawarstwi rzeczy do zrobienia.
Rzeczy do zrobienia potrafią mnie przytłoczyć.
Normalnie robota mnie przywala

Co możesz zrobić z Piotrusiem aby dotrzymał obietnic?
- przedstaw mu to co obiecał, jako wspaniałą przygodę, i świetną zabawę ( pamiętasz jak Tomek Sawyer przedstawił swoją karę- malowanie płotu, jako świetną zabawę )

-daj nagrodę jak się wywiąże z obietnicy w terminie.

- wymyśl straszną i dokuczliwą dla Piotrusia karę.

-przedstaw konsekwencje nie spełnienia przez Piotrusia obietnicy.

-Pilnuj, sprawdzaj codziennie wykonanie zadania przez Piotrusia.

A ja obiecuje częstsze wpisy. Co tydzień!
Ciekawe kto uwierzy w tą obietnice?

Kukuryku....
Piotruś Pan

niedziela, 16 października 2011

Poczucie humoru

Co to jest poczucie humoru?

Od Piotrusia Pana: znalazłem ten artykuł, na ithink, który pasował mi do pewnych przemyśleń

24 05 2010 Dariusz Ziobro
Źródło: poczucie humoru.jpg



Niby każdy to wie, ale co to faktycznie jest "poczucie humoru" i co je warunkuje ?

Poczucie humoru to tajna broń, która nigdy nie zawodzi. Przydaje się praktycznie w każdej dziedzinie życia: w miłości, w pracy, w przyjaźni, w interesach, w polityce i życiu publicznym, w sztuce i kulturze, w nauce, itd. Co więcej warunkuje dobre samopoczucie, bo nie od dziś wiadomo, że śmiech to zdrowie.

Ale co to właściwie jest „poczucie humoru”?

Humor jest uwarunkowany kulturowo. To z czego się śmiejemy, zależy od tego kim jesteśmy, skąd się wywodzimy. Nasza narodowość, kultura, otoczenie społeczne i rodzinne, a nawet wiek i płeć – wszystkie te czynniki warunkują to w jaki sposób „odbieramy świat na wesoło”. Co ciekawe mimo tych różnic, to właśnie wspólna zabawa czy śmiech jednoczy nas kulturowo, zaciera granice między nami, łagodzi konflikty.
Podświadomie wybieramy sobie partnerów i znajomych z podobnych poczuciem humoru, ponieważ to jeden z elementów, który daje nam poczucie wspólnoty. Śmiech, gra, zabawa to wspólny rytuał, według Johana Huizingi, leżący u podstaw ludzkiego działania.
Radość i uśmiech to filozofia życiowa – optymizm kojarzony z witalnością i długowiecznością. Z dostrzeganiem pozytywnych przejawów życia, pogodą ducha i łagodnym usposobieniem, pokojowym, bo śmiech często jest środkiem zaradczym we wszelkich sporach i konfliktach.

Uśmiech jest nie tylko symbolem radości i dobrego samopoczucia, jest również produktem, który świetnie się sprzedaje. Specjaliści od reklamy i wizerunku na co dzień sprzedają nam uśmiechnięte twarze. Radość i zadowolenie w świecie reklamy to podstawowy składnik mitu współczesnej konsumpcji. Każdy produkt, który kupujemy, ma sprawiać nam radość. Reklamy często odwołują się do zbiorowego poczucia humoru konkretnej grupy społecznej, by dany produkt podświadomie był kojarzony z zabawą i radością, płynąca oczywiście z jego użytkowania.
Poczucie humoru jest świadectwem luzu i dystansu. Jeśli potrafimy śmiać się z siebie oraz otaczającej nas rzeczywistości to znaczy, że łatwiej radzimy sobie z trudnościami i problemami. Uśmiechniętych ludzi cenimy w polityce i biznesie, bo łatwiej jest nawiązać kontakt z drugim człowiekiem i złamać dystans przez umiejętnie rzucony żart. Kandydat na prezydenta ma zawsze większe szanse znaleźć wyborców jeśli udowodni, że ma poczucie humoru. Automatycznie budzi nasze zaufanie, bo jest bardziej „swojski”, w amerykańskim stylu. W amerykańskiej kulturze bowiem uśmiech jest symbolem sukcesu, zadowolenia i pogody ducha.

Poczucie humoru jest więc elementem oceny człowieka, jego inteligencji, a także poczucia dystansu.

Czy poczucie humoru można wykrywać i w jakiś sposób klasyfikować ?

Okazuje się, że istnieją metody które są w stanie dać nam odpowiedź jacy jesteśmy pod względem humoru. Możemy nawet sprawdzić kto ma podobne, zgodne z naszym poczucie humoru..... ale o tym opowiem w następnej publikacji.

http://www.ithink.pl/artykuly/styl-zycia/hobby-i-czas-wolny/co-to-jest-poczucie-humoru/


PS:
Już Moje przemyślenia:
Po ostatnich przygodach...
Uważam, że żyjemy w kraju ludzi mocno wkurw...zirytowanych...bez poczucia humoru..smutasy...beznadzieja....
Powiedzmy że zignorujemy brak słońca jako element wyzwalający jakiś hormon radości i szczęścia. Narody mające więcej słońca w swoim państwie są radośniejsze.


Moje dwie przygody:
Kilka dni temu robiłem zakupy, nie mam karty kredytowej wolę gotówkę,
Pani kasjerka prosi mnie o drobne.Ja akurat w portfelu miałem tyle monet że cześć kwoty się spokojne uzbierała w żółtych i szarych monetach . Ja powoli liczę i wyjmuje monety.A starszy pan w kolejce z agresją do mnie:
-Szybciej, ja się spieszę.

JA, jako bezczelny Piotruś Pan stwierdziłem, jeszcze wolniej licząc drobniaki:
-A dokąd,albo do czego?

Dziadek:
-jest pan bezczelny.

Ja:
-Ja jestem szczelny, idąc na zakupy wiem że to zajmuje czas i staram się nie śpieszyć.

Dziadek :
- Jak pan śmie do starszych! (i coś tam...coś tam..)

Ja:
-No właśnie wydaje mi się , że starsi na emeryturze mają czas...
(kolejka w śmiech)
Dziadek czerwony, już nic nie powiedział.

Inna sytuacja:
Idziemy z przyjaciółmi po lesie, śmiejemy się , wygłupiamy...
Ja widzę jak ścieżką z boku idzie jakiś facet i na smyczy prowadzi dwa psy (nie wiem jaka to rasa, strasznie brzydkie, z pyska podobne do świni, z umaszczenia też).

Ja mówię, żeby zwrócić uwagę znajomych na tą rasę:

-O! patrzcie jakie duże zające są w tym lesie...
Usłyszał to właściciel psów...i Do mnie z morda:
- Ja kur... dam ci zające , jak je spuszczę to będziesz spierdalał....

Olałem idiotę, ale wybuchliśmy śmiechem...Nie wdawałem się w pyskówkę....

W pracy ,czasem sam wybucham śmiechem jak dostanę zabawny sms, albo coś śmiesznego się zdarzy...Inni patrzą na mnie jak na idiotę,ale ja mam to gdzieś!

Wiem,
Polacy, zawsze za mało zarabiają, złe żony, mężów, szefowie kretyni, Politycy złodzieje..itp...itd...

Potrafimy narzekać i marudzić. Ciągle spotykam sfrustrowanych ludzi, bez poczucia humoru i dystansu....Taki trzeba by wysłać do prac odosobnieniu od ludzi i mediów.

Ja bardzo nie lubię ludzi bez poczucia humoru.Nie muszą mieć takiego jak ja.
Ludzie śmiertelnie poważni są dla mnie nudni.Nie lubię przebywać w ich towarzystwie.
Ale obserwuje, że to coraz większa plaga.

Całe szczęście, są terapie śmiechem...ale czy ktoś smutny i bez poczucia humoru pójdzie na to?

Ja uważam, że śmiech to zdrowie. Wszystko można obśmiać. ALE z szacunkiem i miłością dla drugiego. Mam kolegę, który wszystkich wyśmiewa,nabija się z innych (pewnie leczy swoje kompleksy) leczy gdy zażartuje się z niego, albo się zamyka i ucieka.Albo robi się agresywny.

Świat,problemy codzienne łatwiej przyjąć na wesoło niż na smutno!
Ludzie więcej się śmiejcie!
(Chociaż,nie jest aż tak źle patrząc na ilość kabaretów i wakacyjnych kabaretonów)

Piotruś Pan woli żyć w społeczeństwie ludzi uśmiechniętych, z poczuciem humoru, dystansem, żartujących i wesołych!
Więc uśmiechajmy się z życzliwością do innych, śmiejmy się, radujmy, cieszmy!

Co ty o tym myślisz?
A może wiesz jak to zmienić?

:)
Piotruś Pan







czwartek, 13 października 2011

No i jazda...

 Jak zawsze u Piotrusia...

Plan idealny...bo codziennie nowa, fascynująca przygoda!!!
Ciągle coś się dzieje....

Plan był taki:

1 wtorek = 1 wpis tutaj. Jedna historia....


No cóż przy takiej ilości przygód i tego co się dzieje Piotruś Pan nie ma czasu na regularne wpisy!
Wiem, jedna z zasad blogowania brzmi:
"pisz regularnie to cie będą kochać! "

Mnie i tak wszyscy kochają, bo jestem uroczy :D
Więc jeśli tutaj się znalzłeś i liczysz na regularne wpisy....
hmm...zapomnij...

Ale nie o tym....

Jedna z przygód w poniedziałek spotkanie "biznesowe" z kolegą z którym " coś tam coś tam" tworzymy.
 Umówiliśmy się na spotkanie na Piątek - w moim przekonaniu- tak zapisałem w kalendarzu. Ale się zdziwiłem jak dziś do mnie dzwoni i pyta czemu jeszcze u niego mnie nie ma!

No cóż...w pon miałem zrobić wiele rzeczy, z tych wielu dokłądnie 5 zrobiłem 3 , poświecając 12 godzin pracy we wtorek.
Środę spędziłem z koleżanką od rana, zakupy, załatwianie jakiś spraw....potem do domu, zmęczony byłem, jakaś gra na kompie, potem film, i spać....

Dziś kolega zadzwonił i zdziwiony, że nic nie zrobiłem...opierniczył mnie...trudno..narazie z tej roboty kasy nie ma...tylko poświecamy obydwaj swój czas...nawet planu brak jest mglisty i bardzo ogólny....
Mam wrażenie, że ja robię 95% roboty...a mój wspólnik tylko kontroluje co ja zrobiłem, a właściwie czego nie zrobiłem...

Dziś nadal odpoczywam...dokończyłem granie w grę, popatrzyłem w net...poczytałem książkę....
Dzień zleciał na błogim lenistwie...

A mogłem tyle zrobić....
Chociaż ....Robię ten wpis...

Hehe...
Jedna z cech Piotrusia Pana to odkładanie na potem, i unikanie odpowiedzialnośći, czasem wręcz błogie lenistwo...

Pozdrowienia z Nibylandii
Kukurykuuuuu!!!!!
Piotruś Pan!

Gdzie ci mężczyźni?