poniedziałek, 27 stycznia 2014

Jak ? z czego? Żyć…o zarabianiu….




Poprzednio napisałem ,że szukam pracy na etacie.
Owszem to prawda,  ale napisałem też, że mam kilka źródełek dochodu.
To także prawda, źródełka bo pieniądze z nich płynące nie są wystarczające na życie.Zwłaszcza jak się ma kredyty, żonę która mało zarabia.
A inne wysychają i muszę czekać i się starać aż znów się napełnią.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Piotruś szuka pracy!




No stało się wyleciałem z roboty, z etatu!
Szukam pracy, wysyłam setki CV, chodzę na rozmowy i szlag mnie trafia.
Mam maturę i studia niektóre, znam języki,wy szkolony na  4 nogi jestem, mam pasje zainteresowania, a pracy nie mam. Ani na etacie , ani nie wiem jak wydobyć swój potencjał i zarabiać na czymś własnym.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

I was in Forengin Country…o pracy w innym kraju!



I was in Forengin Country….
Praca w obcym kraju. Dla Piotrusia super!
Oferta pojawiła się niespodziewanie. Z dnia na dzień postanowiłem ,że jadę. Wiele spraw otwartych i nie dokończonych zostawiłem w Polsce.
Robota sama w sobie była cholernie ciężka. To fakt, ale życie ciekawe.
Przeżyłem super przygodę!

czwartek, 2 stycznia 2014

Piotruś Pan się żeni!!!




Właściwie ożeniłem…Już kilka miesięcy temu...

Dlatego nie miałem czasu pisać. Zresztą na nic nie miałem czasu tak mnie to wszystko pochłonęło.
Od początku…Hm…poznałem ją, fajna ! I to bardzo! Wróciłem z pracy za granicą. Dużo zarobiłem więc od razu wydałem na pierścionek zaręczynowy.
 Wiadomo, musiał być najładniejszy!
W wynajętym apartamencie przy bajecznej kolacji. Oświadczyłem się.
Potem jako narzeczeństwo pojechaliśmy w Bieszczady.
A potem szaleństwo jak to u Piotrusia –w 5 miesięcy załatwianie, sala, kościół, zaproszenia, itp…itd…
Co prawda nie było tak bajecznie jak marzyłem, pieniądze szybko topniały i z wielu pomysłów na bajeczną uroczystość jako Piotruś musiałem zrezygnować.
Dzięki wsparciu przyjaciół i rodziny udało się wszystko zorganizować!
W dniu ślubu czułem się bajecznie.
Po pierwsze bo to MY byliśmy najważniejsi w centrum zainteresowania!
To nas nie powinno się stresować.Chociaż nie ukrywam denerwowałem się bardzo!
My byliśmy bohaterami, cała uwaga się skupiała na nas!
Podczas przysięgi ręce miałem drżące i spocone. I tak się cieszyłem tym momentem , tym fantastycznym momentem ,że aż chciało mi się śmiać z radości!
Przyjaciele od razu zauważyli to! Dobrze, że nałożyliśmy sobie obrączki i ten stres odpłynął.

Podczas życzeń też czułem się świetnie i bajecznie bo wielu przyjaciół i rodziny się pojawiło z czego byłem zadowolony! I oczywiście dużo prezentów i pieniędzy dostaliśmy!
Potem impreza, wesele…super DJ, dobrze grał goście się bawili dobrze i ja zresztą też.
Robiłem to co Piotruś potrafi najlepiej świeciłem jasną gwiazdą w towarzystwie.
Tu uśmiech, tam żarcik, taniec z ciocią, siostrą cioteczną. Cudowna impreza!!!

A potem, sprzątanie , proza życia czyli…opłaty, mieszkanie ,zakupy ,gotowanie, sprzątanie,dogadywanie się i kłótnie z małżonką i docieranie…
Już po tym magicznym wydarzeniu jakim jest ślub i wesele przestało być cudownie…
Proza życia...Przerażająca…. I jako Piotruś zadaj sobie pytanie? Co dalej? Co robić mam z tą kobietą która jest moją żoną? Jak to ona nie rozumie, że chce pograć w grę, albo czemu się czepia że słucham teraz tego zespołu i tej piosenki :





Po ślubie jest ten etap docierania się który będzie trwać całe życie i nie zakończy się sukcesem!
Bo ludzie się zmieniają, nawet w związku wspólne doświadczenia inaczej każde z partnerów odbiera.
To tyle!
Kukuryku!
Piotruś Pan!